wtorek, 27 lutego 2018

vaguue o VOGUE





Polski VOGUE. Nie da się ukryć, że okładka jest rzekłabym?... hmm, w sumie każdy/a z nas miał własną wizualizację odnośnie wyglądu pierwszego polskiego egzemplarza. Kwestia gustu. Rzuca się w oczy dzięki swojej niepowtarzalności, to na pewno. Żebyśmy się dobrze zrozumieli, absolutnie nie jest to jakakolwiek recenzja (recenzja magazynu - yy chyba nie), bo nie mnie to oceniać. Faktycznie, na tle subtelnych, modowych portretów, bądź zdjeć typowo fashion, nasz vog wydaje się być bardzo specyficzny. Czy to dobrze? Nie wydaje mi się, żeby ekipa pracująca nad wydaniem polskiej edycji pozwoliła sobie na jakikolwiek błąd. Okładka taka właśnie miała być, inna, wzbudzająca silnie sprzeczne emocje, nieco kontrowersyjna i bardzo symboliczna. Polska top modelka, stolica, mnóstwo symboli i dużo (za dużo?) zwartych na zdjęciach stereotypów odnośnie naszego kraju.




Anji Rubik spodziewała się większość (w tym ja), choć osobiście widziałbym ją spacerującą po warszawskich ulicach, w nieco innej - zdecydowanie żywszej, niż zastała wersja. 
Aczkolwiek zdjęcia do marcowego wydania wykonał Juergen Teller. I tutaj już moja kreacja barwnej okładki umarła śmiercią naturalną. Szkoda, że do powstania tego unikatowego numeru nie przyczynił się polski fotograf - trudno. Wracając do J.T. - niekoloryzowane, specyficzne kadry. W pamięć zapadły mi fotografie, które wykonywał dla domu mody CÉLINE. Fotograf nieoczywisty - jestem zdania, że ludzie albo jego zdjęcia kochają, albo totalnie nienawidzą. 


Wewnątrz magazynu zdjęcia śledzia, wódki, pierogów... Może tylko ja odnoszę wrażenie, że nieco za mało tam high fashion. Może...
Z jednej strony podoba mi się ta inność, pewnego rodzaju oryginalność zawarta w tych zdjęciach, choć po kilkukrotnym przejrzeniu, odczuwam niedosyt.
Znajdziemy tam nieco kultury i sztuki. Kilku polskich artystów - podoba mi się! Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, w polskim Vogue jest nawet mój ukochany Taco Hemingway!
Nevermind...
Jedyne co chciałam przez ten wpis osiągnąć, to poznać więcej opinii. Macie inny punkt widzenia, jednym się podoba, drugim mniej. Ja jestem w tej grupie, która (szczerze!!) nie może doczekać się następnego numeru. Ogromnie się jaram, że doczekaliśmy się polskiej edycji i wydaje mi się, że my - jako Polacy, którzy w mniejszy, bądź większy sposób rozumieją, czy choćby inspirują się szeroko pojętą "modą", są dumni z marcowej edycji.
[...]

Keep reading & be"VOGUE".